poniedziałek, 13 grudnia 2010

ZemBY
- Rapsodia -

Zimne. Sztywne. Obrzękłe.
Z oczami powleczonymi szkliwem,
Co w nocy świeci,
Kiedy zaraz za ścianą ktoś odchodzi chory.
Dziwne.
Jak bajka
Dla małych, grzecznych dzieci
W długie zimowe wieczory,
Kiedy za oknem
Śnieg
Pada i pada, zasnuwając teren
Swoją dziwaczną, białą monotonią.
A z półotwartych drzwi kipiących barów
Buchają kłęby -
Ze wszystkich kątów.
Z czarnych lupanarów,
Z suteren
Niejednostajnie,
Urywanie
Dzwonią
Zemby...


Bruno Jasieński

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz