annaG
Mroźna zima
Dzień rozbielony białym puchem,
wchłaniał kolory wczesnej zorzy.
Ktoś późną nocą, wprawnym dłutem,
sople wystrugał i zamroził.
Rzeka zamarła, skuta lodem
a wiatr się ślizgał po jej ciele,
na szybach wzory ażurowe,
malował srebrząc swój pędzelek.
Co chwilę głuchy trzask pęknięcia
w niemocy uwięzionych sosen,
las nagle przemarzł i otępiał
o wiosnę błagał słabym głosem.
Mroźna zima
Dzień rozbielony białym puchem,
wchłaniał kolory wczesnej zorzy.
Ktoś późną nocą, wprawnym dłutem,
sople wystrugał i zamroził.
Rzeka zamarła, skuta lodem
a wiatr się ślizgał po jej ciele,
na szybach wzory ażurowe,
malował srebrząc swój pędzelek.
Co chwilę głuchy trzask pęknięcia
w niemocy uwięzionych sosen,
las nagle przemarzł i otępiał
o wiosnę błagał słabym głosem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz